
KAROL BARTŁOMIEJ KRÓLIKOWSKI
* 18.06.1979 + 05.10.2009
Witam!
Strona ta powstała przed wyborami samorządowymi w 2006 - kandydowałam wówczas do Rady Warszawy. Ale nie udało mi się wówczas - choć otrzymałam trzecią na liście liczbę głosów - z czego byłam bardzo dumna. W żadnych innych okolicznościach takiej strony bym nie zrobiła. Jak to jednak w życiu bywa nie ma nic pewnego. W listopadzie 2007 roku odbyły się wybory do parlamentu i dzięki temu, że do Sejmu wszedł jeden z Radnych m. st. Warszawy zwalniając jedno miejsce - ja otrzymałam mandat radnej. Zaprzysiężona zostałam 22 listopada 2007 roku. Dwa lata później otrzymałam propozycje kandydowania do Parlamentu Europejskiego. To olbrzymie wyróżnienie i zaszczyt. Podjęłam to wyzwanie z prawdziwą przyjemnością. I choć ostatecznie polegałam w tej konkurencji, to nadal uważam, że było warto. To było fantastyczne doświadczenie i co tu dużo mówić - po prostu przygoda.
Mało który mieszkaniec Warszawy jest warszawiakiem z dziada pradziada. Ja też nim nie jestem - przyznaję uczciwie. I dlatego podchodzę do miasta, którego jestem mieszkańcem (dopiero w drugim pokoleniu) bez zadęcia, a do siebie jako Warszawianki z dystansem i lekkim przymrużeniem oka. I zapewne nadal, uważałabym, że to co się w tym mieście dzieje nie jest moim problemem (no chyba, że bezpośrednio by to mnie dotyczyło), gdybym po raz tysięczny (powiedzmy w Krakowie) nie usłyszała, że przyjechałam z "warszawki". To ironiczne określenie jakoś dotąd mi nie przeszkadzało, ale chyba czas to zmienić.
Obecnie - "mało jest Warszawy w Warszawie". Albo inaczej - warszawiaków w Warszawie. Większość mieszkańców, to przyjezdni. I to oni dziś kształtują to miasto. Dobrze by było, aby przyłożyli się trochę i zrobili coś dla siebie i innych. By zauwazyli gdzie mieszkają i zadbali o naszą wspólna własność. Chciałabym żeby poczuli się odpowiedzialni za miasto i nie tylko oczekiwali, ale tez dawali Warszawie. Wystarczyłoby, że zaczęliby płacić podatki tu, na miejscu. To tak niewiele a jednak dzięki tym pieniądzom działa na przykład komunikacja publiczna i oświata. Dlaczego osoby, które są w Warszawie zameldowane mają utrzymywać całą resztę mieszkańców? Jak można wymagać miejsca w przedszkolu, gdy się nie dokłada ani grosza do wspólnej kasy?
Minęło 20 lat od zmian ustrojowych w Polsce, a wiele osób nie nauczyło sie jeszcze obywatelskiej odpowiedzialności. To jest smutne. I nie trzeba daleko szukać - wystarczą kolejne wybory i frekwencja wyborcza. Pięknie to ujął prof. W. Bartoszewski: "kto nie głosuje, niech nie chrzani, że jest patriotą". Udział w wyborach to nasz pierwszy, obywatelski obowiązek, bo tylko od nas zależy to, co się bedzie działo w Polsce. I to samo dotyczy Warszawy. Brak zainteresowania tym, co sie dzieje w miejscu w którym przyszło nam żyć jest niewybaczalny. A jesli już nic to nas nie obchodzi, to przynajmniej nie pomstujmy na każdym kroku. Bo to po prostu nie wypada.
Aleksandra Sheybal-Rostek
37 lat, mężatka
matka dwóch synów - Tomasza (7 lat) i Jakuba (5 lat)











